600 mln na spalarnię wyrzucono do kosza

0

Opublikował | Znajduje się w Informacje w mediach | Dnia 23-05-2011

Tagi: , , , , ,

Spalarnia śmieci - pieniądze wyrzucone do śmietnika

Prezydenci miast aglomeracji śląsko – zagłębiowskiej z pełną premedytacją wyrzucili do kosza 600 milionów złotych dotacji na budowę spalarni śmieci. Przyznali się do tego dopiero jednak przy okazji Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Wcześniej zabrakło im odwagi.

Kiedy jesienią ubiegłego roku ważyły się losy pieniędzy na tą , kluczową dla regionu inwestycję prezydent Katowic Piotr Uszok (ówczesny szef Górnośląskiego Związku Metropolitalnego) jak ognia unikał rozmów na ten temat, zaś rzecznik GZM-u przekonywał, że winę za spóźnienie w przygotowaniu wniosku o dotację ponoszą zewnętrzne firmy, które zgubiły część dokumentów. Dziś okazuje się, że prawda była zupełnie inna. W klarowny sposób wyjaśnił to nie kto inny jak… prezydent Uszok.

[Czy czytałeś już: Program BBC o spalarniach przetłumaczony na polski ?]

Omawiając podczas Kongresu kłopoty z modernizacją sieci tramwajowej w aglomeracji nawiązał do podobnych problemów z budową spalarni. W obu przypadkach – jak wyznał – głównymi „hamulcowymi” są prezydenci miast, którzy powinni zabezpieczyć w budżetach rządzonych przez siebie gmin pieniądze na realizację tych projektów. Tyle tylko, że tego nie robią.

– Nawet więc gdybyśmy złożyli wniosek o dotację na budowę spalarni w terminie, to i tak byśmy tych pieniędzy nie wykorzystali, bo unijna dotacja pokryłaby tylko 50 procent kosztów inwestycji. Drugą połowę miasta musiałaby wyłożyć ze swoich budżetów, a na to je nie stać – przyznał Piotr Uszok.

Podobnie uważa zresztą też obecny szef Związku, a zarazem prezydent Świętochłowic – Dawid Kostempski.

– Od początku trzeba było szukać koncesjonariusza dla spalarni albo budować ten zakład w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego – mówi Kostempski.

Straciliśmy zatem 600 mln. złotych, dwa lata i wróciliśmy do punktu wyjścia. Samorządowcy nie pozostawiają bowiem wątpliwości: spalarnia musi powstać, gdyż od połowy 2013 roku zaczniemy płacić kary za nieograniczenie ilości śmieci kierowanych na wysypiska. Otwartą kwestią pozostaje jednak lokalizacja, koszt budowy i przepustowość takiego zakładu. Ponownie trzeba będzie też spróbować przekonać do tego pomysłu mieszkańców.

Więcej na ten temat w dzisiejszym wydaniu Dziennika Zachodniego:

http://www.dziennikzachodni.pl/eko/406400,prezydenci-slaskich-miast-wyrzucili-do-smieci-600-mln-zl,id,t.html

Komentarze są wyłączone.